Dzień jak co dzień… Kawiarnia, park, trochę wygłupów, nic specjalnego, ale kolejny raz uświadomiłam sobie w jak bezpiecznym kraju mieszkamy.
Najpierw kawiarnia na Katarze, to kulturalne miejsce w Doha, pełne galerii, sklepików, jest też teatr, kino niezależne, plaża i to wszystko mieści się w pięknej starej architekturze. Brukowane uliczki po których można przemieszczać się bezpłatnymi melexami. Tak oto w tej pięknej scenerii mój synek jeździł na rowerze ganiany przez siostrę. Zabawa jak zawsze przednia ale czas się zbierać, jedziemy na obiad ze znajomymi.
Po zrujnowaniu restauracji przez czwórkę zwariowanych dzieci, jedziemy do parku i okazuje się że nie mamy roweru… Jak to? Gdzie on jest? Został na Katarze, pewnie zapomnieliśmy włożyć go do samochodu. Wiecie, że nawet się tym nie przejęłam, no może troszeczkę bo Nana w tym momencie chciał ścigać się z kumplami. Mój mąż odszukał w telefonie numer do jednego z ochroniarzy pracujących na Katarze (tak on ma numery do wszystkich ;), pisałam już kiedyś że to najbardziej towarzyska osoba jaką w życiu poznałam). Minęło kilka godzin od momentu kiedy ostatni raz widzieliśmy rower, a ochroniarz obecnie nie był w pracy, ponieważ miał wieczorną zmianę, ale uspokajał, że zguba z pewnością się znajdzie. Tak też było, wieczorem wróciliśmy na Katarę i po dopełnieniu kilku formalności odzyskaliśmy ukochane dwa kółka mojego synka.
To nie pierwsza taka sytuacja, która pokazuje jak bezpieczny jest Katar. Ostatnio odwiedziła nas mama mojego męża wraz z córką. Zgubiły smartphone w centrum handlowym, gdzieś w części restauracyjnej. Setki ludzi, dziesiątki stolików, długie poszukiwania przy śmietnikach i wypytywanie obcych osób. Ostatecznie telefon czekał w biurze rzeczy znalezionych.
Na co dzień nie zamyka się tu domów, choć nawet okna nie wyglądają na bezpieczne. Widok włączonego samochodu na parkingu przed sklepem to standard gdyż chłód klimatyzacji jest bezcenny ;)
To ja, to ja:D To mój telefon zaginął w akcji:D A co najlepsze, telefon był z polskim oprogramowaniem, więc panowie zadawali sobie nawet trud aby ściągnąć nowe (Arabsko-języczne) oprogramowanie i zwrócić telefon:D
OdpowiedzUsuńI jak tu ich nie kochać ;) ? Pomimo że "magicznych" zegarków nie rozdają
UsuńDlatego też, nie dziwi mnie wcale to, że rowerek nie zaginął i zdecydowanie potwierdzam, że to państwo jest niemożliwe i niesamowite! <3
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia. Twoje zapiski zaciekawiły mnie na tyle, ze zaczęłam czytać o Katarze :) bardzo zachęcające opisy, aż się chce tam mieszkać...piękna pogoda, piękne widokino i brak bezrobocia :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuje Aniu. Ten kraj faktycznie jest bardzo ciekawy, ale też istnieje wiele mitów na jego temat. Przygotowuje właśnie post opisujący Katar, jego dobre i złe strony.
OdpowiedzUsuńJuż się nie mogę doczekać więcej ;) codzienne zaglądanie na facebooka i lekkie rozczarowanie, że nie ma co czytać :)
OdpowiedzUsuńDziękuje Małgosiu. Narazie szukam, wypytuję i obalam mity tak by stworzyć pigułkę dostępną dla Europejczyka.
UsuńFajnie, że dodajesz tak dużo zdjęć :) ciekawie jest to wszystko zobaczyć
OdpowiedzUsuńDziękuję:) czasem zastanawiam się czy tych zdjęć nie jest za dużo ;) bo z natury pstrykam wszystko co możliwe ;)
UsuńWspaniale,ze trafiłam:-)właśnie spodziewam sie mojego pierwszego maleństwa i na pewno bede chciała jej pokazać piękno tego swiata:-) ty jesteś dla mnie inspiracja,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAż mi ciepło na serduchu się robi, dziękuje :*
Usuń