14 stycznia 2015

Jarmark Świąteczny w Trento




Czas świąt Bożego Narodzenia to okres kiedy wszyscy wydają się unosić kilka centymetrów nad ziemią. Nucimy pod nosem kolędy, robimy zakupy w ciepłym świetle migoczących lampek i zapominamy o wszystkich troskach, bo przecież w tym czasie zdarzają się cuda. Tą magiczną atmosferę tworzą różnego rodzaju tradycje. Jedną z nich według mnie są Jarmarki Bożonarodzeniowe.

 Planując wyjazd na narty tego roku, cieszyłam się nie tylko na myśl samego śniegu i górskiego klimatu, ale tak samo bardzo jak poczuć trzeszczący mróz pod stopami tak pragnęłam zatopić się w atmosferze jarmarku Bożonarodzeniowego. Dlatego też, pierwsze co zrobiłam po znalezieniu apartamentu to szukałam okolicznego bazaru... i znalazłem! 


Jarmark świąteczny w Trento


Jeden z najbardziej znanych i popularnych jarmarków świątecznych w regionie alpejskim mieści się w Trento. Dwadzieścia kilometrów krętej górskiej drogi od Vason miejsca gdzie spędzamy Święta. Ten wyjątkowy i romantyczny rynek, każdej zimy przyciąga ponad pół miliona turystów. Zaś zdjęcia Piazza(plac) Fiera wypełnionego małymi drewnianymi chatkami które oglądałam jeszcze przed wyjazdem sprawiały że dreptałam w miejscu jak małe dziecko na samą myśl że tam będziemy. Próbowałam  również moje dzieci zarazić tym podekscytowaniem pokazując klimat jarmarku za pomocą ich adwentowych kalendarzy z Lego gdzie mieli kilka swoich małych stoisk i typowych produktów. Udało się! Czekali na gorącą czekoladę niemal tak samo bardzo jak ja. 



Jarmark Bożonarodzeniowy w Trydencie zachował swoje tradycje świąteczne na przestrzeni wielu lat dzięki czemu dalej widać tu zwyczaje związane z górskimi dolinami Trentino. W drewnianych chatkach z bali można znaleźć mnóstwo pomysłów na prezenty. Świece, mydła, ekologiczne miody, wina, dekoracje na choinkę, filcowe torby, rzeźby z drewna, oryginalne wyroby z czekolady i ozdoby świąteczne. Niezliczone przedmioty do dekoracji domów na Boże Narodzenie jak i ręcznie robioną ceramikę czy oryginalne tkanin.


Jednak większość osób przyjeżdża by spróbować przysmaków tradycji świątecznej w Trydencie, takich jak np. Parampapoli - napar wykonany z gorącej grappy, cukru, wina i kawy. Oczywiście na jarmarku nie może zabraknąć również grzanego wina, wszelkich rodzajów serów i słynnych włoskich wędlin. Do tego bajecznego klimatu, gdy chodziliśmy wśród nastrojowej muzyki i niezwykłych zapachów, z nieba zaczął padać śniegu, co jeszcze podkreśliło romantyczny nastrój tego magicznego miejsca. 




























Stary Browar Pedavena


Trento zachwyciło nas jeszcze jednym wyjątkowym miejsce a mianowicie restauracją. Spacerując po wąskich uliczkach, weszliśmy przez niepozorne drzwi jednej z kamienic, a wewnątrz okazało się że jesteśmy w Birreria Pedavena. Przed nami około dwudziestu osób w kolejce czeka na stolik, więc pomyślałam że szkoda czasu na czekanie. Kelner jednak uspokoił mnie, że potrwa to 5 min i znajdzie nam miejsce dla 6 osób. Tak też było, przechodząc przez kilka wielkich pomieszczeń, dostaliśmy stolik w głównej okrągłej sali z pięknym barem. Tu już zrozumiałam dlaczego ten starożytny browar jest wypełniony po brzegi setkami smakoszy i stale kolejni czekają na wolny stolik.


Nie jestem wielbicielką gorzkawego napoju, ale raz w roku się skuszę, skoro siedzimy w miejscu starożytnej produkcji piwa. Dowiadujemy się również, że sposób wytwarzania tego trunku nie zmienił się tu od średniowiecza... hmm wręcz naszła mnie ochota na łyk historii wśród drewnianych stołów, miedzianych bębnów i industrialnego wystroju stricte związanego z produkcją piwa. Szczerze mówiąc, wspaniały wystrój nie pomógł i było naprawdę słabe, czyli tak samo niedobre jak każde inne piwo, ale to tylko moje zdanie. W przeciwieństwie do serwowanej tradycyjnej kuchni Trentino, która zachwyciła nas wszystkich. Różnorodne sery i długo dojrzewające szynki serwowane na drewnianych deskach, gulasz, świeże pieczywo, pizze i różnego rodzaju mięsa.










10 stycznia 2015

Jak na narty to do Włoch




Przyszła zima, czas świąt Bożego Narodzenia i tej nadzwyczajnej aury którą już czuję gdzieś wewnątrz siebie, ale i cały nasz dom przesycony jest zapachem i tradycją świąt. Jednak za nic nie widać jej w Katarze, tylko nieliczne sklepy na wystawach nawiązują do zimowej pory, nie słychać również świątecznych piosenek, a o dekoracjach w mieście można tylko pomarzyć. Już rok temu w pierwszym dniu świat wylecieliśmy do polski, ponieważ nie mogłam znieść tej nijakiej pustki. W tym roku znając już realia tego kraju, dużo wcześniej zaczęłam planować nasz urlop. 

Po pierwsze musimy wyjechać z Kataru. Po drugie chcę byśmy byli razem, całą rodziną bez pracy, internetu i innych obowiązków. Po trzecie ma to być czas bez nerwów, stresu, sprzątania, stania przy garach i zbędnego nadęcia. Po czwarte, cudownie by było mieć śnieg za oknem. Po piąte musi być to kraj który celebruje czas świat i po szóste, ostatnie, mamy odpocząć, zwolnić i napawać się świątecznym lenistwem. 


Vason we włoskim Trentino



Mała miejscowość we Włoskich górach ze szczytem Monte Bondone spełniła wszystkie nasze wymagania. Właściwie gdy tylko postanowiliśmy że święta spędzimy na nartach, to wiedziałam że muszą to być włochy. Tydzień w kontakcie z naturą, szaleństwem na śniegu, włoskim jedzeniem w przytulnym mieszkaniu to jak ziszczenie marzeń. Czuję że oddycham, to słodkie, zimne powietrze na jakiś czas może zastąpić mi łyżki Nutelli. Do tego całe dnie spędzone na nartach, może nawet uda mi się zgubić zbędny balast. Och wzięło mnie na coroczne postanowienia noworoczne ;) no ale cóż, nic nie działa tak relaksująco jak przebywanie w kontakcie z naturą. Żyjąc w Katarze, kraju gdzie przez cały rok świeci słonce zaczęłam doceniać cztery pory roku, a może naturalnie zaczęło mi ich brakować, bo przecież całe życie spędziłam podporządkowana tej rutynie. 

Nasz apartament w Vason


Mieszkanie w którym się zatrzymaliśmy od pierwszych chwil skradło nasze serca. Dzieci zakochane w piętrowych łóżkach  zaścielonych puchowymi kolorami nie chciały wychodzić ze "swojego" pokoju. Znalazły również gry planszowe, domino i książki właścicieli co zupełnie ich pochłonęło. To miejsce jest tak ciepłe i wypełnione niezliczonymi dodatkami, że nie trudno poczuć się tu jak w domu. Na stole przywitał nas kosz włoskich przysmaków w prezencie od właścicieli, w kuchni najlepsza kawa i pierniki, a wszechobecne drewno i kolor czerwony sprawiały, że czułam jak by to był świąteczny sen. Każda poduszka zdobiona niczym dzieło sztuki, kradła mój wzroku na długi czas. Właściwie gdyby nie śnieg za oknem i stok trzy minuty pieszo od domu to chyba nikt by mnie stad nie wyciągnął. Mogłam siedzieć godzinami zmieniając gorąca herbatę na wino i płynną czekoladę nieustannie podziwiając detale tego miejsca. Rysunki, plakaty, naczynia i dodatki. Nawet karty które pochłaniały wieczory z moimi rodzicami były wysokiej jakości w skórzanym opakowaniu. Pierwsze co robię po przebudzeniu każdego dnia to odsłaniam okna by podziwiać oblewające góry słońce i sprawdzam jak dużo śniegu jest na choinkach. Moja mama nie śpi od jakiegoś czasu i czeka, aż wstanę by od razu zaparzyć kawę i ukroić ciasto. Ciasto które upiekła jeszcze w Polsce, najlepszy makowiec i sernik jemy na parapecie ogrzewając się przy grzejniku i w ciszy podziwiając widoki. Hmm... czemu mój mąż mi się jeszcze raz tu nie oświadczył? Mogłabym wyjść za mąż raz jeszcze? Jak tu jest pięknie!










Śnieg nie był wystarczająco klejący by zbudować bałwana, więc wykorzystaliśmy śmietnik do zrobienia śniegowych babek, które wieczorem przeistoczyły się w Drink Bar ;)



Na narty do Vason


 Przed wyjazdem pytaliśmy znajomych, rodzinę, pytałam też i Was jakie miejsce jest godne polecenia na narty we Włoszech. Było wiele ciekawych propozycji jak i nowych dla nas informacji. Korzystając z pomocy Włochów z którymi pracuje mój mąż dostaliśmy wytyczne miejsc które oni polecają. Tak też dowiedzieliśmy się, że np. do Livigno nie jeżdżą włosi a jedynie turyści i jest to najzimniejsze miejsce ich kraju. w ten sposób stopniowo skreślano nasze typy. Co było dla nas ważne? Jedziemy z dwójką małych dzieci i moimi rodzicami, więc szukamy niezatłoczonego miejsca,  z dobrą infrastrukturą narciarską, przyjaznego rodzinie i jak najbardziej "włoskiego". 












W połowie stoku zjazd na kolejną ciepłą czekoladę i nici z moich straconych kalorii 
Miejsce zabaw dla najmłodszych na stoku ( KINDERHEIM VASON )

 Vason to niezwykle małe i urokliwe miasteczko położone na wysokości 1650 m n.p.m w regionie Trentino (Trydent) gdzie wszędzie można dojść pieszo. W centrum znajduje się stacja wyciągu narciarskiego (3 minuty drogi w butach narciarskich od naszego domu) skąd można wjechać na szczyt Monte Bondone wysoki na 2180 m. Góra ta posiada 70 hektarów tras narciarskich, działa tutaj sześć wyciągów, oraz snowpark z konstrukcją o długości 120 metrów. Dla najmłodszych zaś jest zimowy plac zabaw ( Kinderheim Vason ) który pokochała nasza córka, oraz szkółki narciarskie z których korzystał Natan. Tygodniowy karnet dawał nam dostęp do 21 kilometrów tras narciarskich, jednak z Gran Pista która liczy 3,5 km długości i 800 metrów w różnicy poziomów korzystał jedynie mój mąż. 

Miejsce z którym będę kojarzyła Vason jest z pewnością malutki kościółek który stoi kilkadziesiąt metrów od naszego domu z całkowicie przeszklonym wnętrzem. Niczym góralska chatka o trójkątnym kształcie z panoramicznym widokiem na ośnieżone szczyty gór. Ponadto Vason to właściwie kilka hoteli trzy i czterogwiazdkowych wyposażonych w baseny, sauny i strefę SPA,  pizzerie, bary i jeden sklep samoobsługowy. Stolica prowincji mieści się u podnóża gór w mieście Trento oddalonym o 20 km krętej i wąskiej drogi. W sezonie zimowym niezbędne jest założenie łańcuchów na koła i podziwianie niezwykłych widoków przy muzyce nadawanej przez stację KissKiss :). 



Bombardino - obowiązkowy trunek we Włoskich górach ( vov + Brandy + bita śmietana )

Narciarska epika : Moi rodzice i mąż z dziećmi

Już tęsknie za tym miejscem podobnie jak i nasze dzieci które w swej wybujałej wyobraźni nadal chcą jeździć na nartach choć Sylwestra i kolejne osiem dni spędzamy w Mediolanie gdzie nie tylko nie ma gór ale i ani jednego płatka śniegu, a pogoda bardziej przypomina wiosnę niż zimę.