Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

3 listopada 2015

Cinque Terre




 Planując wakacje w Toskanii, oceniliśmy że dość blisko nas znajduje się Cinque Terre, które od zawsze chciałam zobaczyć. Mamy wynajęty samochód i prawie dwa tygodnie we Włoszech, więc musiało się udać.

W drodze do Cinque Terre mijaliśmy kilka pięknych miasteczek, a samodzielne podróżowanie pozwala nam zatrzymać się w dowolnym miejscu. Wykorzystując to nie raz krzyczałam: "Stać!" " Stop!" "Zobaczcie!" na przykład widząc niezwykły cmentarz. Wiem... to dziwne, ale zrobiłam tam dziesiątki zdjęć. Kamienne schody poukładane w biało-czarne karo, piękne drzewa, prostota, biel, harmonia i wręcz pedantyczna wygląd. Zachwycające.




La Spezia


 Bogate, portowe miasto jako kolejne stanęło nam na drodze. Przerwa na kawę i lody z widokiem na piękną jachtową marine, podczas gdy dzieci biegają po parku. To wręcz wskazany przystanek. 








Cinque Terre - Riomaggiore 



Cinque Terre to pięć malowniczych miasteczek wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Riomaggiore, Manarola, Corniglia, Vernazza, Monterosso wszystkie położone na skałach wzdłuż wybrzeża zajmują pas o długości 15 kilometrów. Droga prowadząca do tych urokliwych miejsc jest wąska i kręta, ale wynagradzają to widoki klifów, tarasów oliwnych i zboczy pełnych winorośli. Postanowiliśmy wybrać jedno z miasteczek tak by spędzić tu cały dzień i nigdzie się nie spieszyć. Oglądając zdjęcia w internecie najbardziej zachwyciło nas Riomaggiore i tu postanowiliśmy wykąpać się w morzu, zjeść pastę i chłonąć klimat Włoch.
















Buonasera <3 


20 sierpnia 2015

Zaproszenie




Godzina trzecia nad ranem wychodzi z domu. Jedzie na lotnisko, nie będę go widziała przez 3 tygodnie. Smutek, ale nic nie poradzę, taka praca, choć na szczęście to jedyny wyjazd w roku. Żegnamy się. Niewiele pamiętam, zasnęliśmy o 2 nad ranem, dlatego nie wiem co mówię, czy mam otwarte oczy, ale wiem że się żegnamy. 

Zdążył wyrzucić śmieci, przygotować mi cytrynę w szklance bym rano tylko zalała woda. Zerwał kwiaty z czyjegoś ogródka pod blokiem i położył mi przy łóżku wraz z 10 listami które są ponumerowane i podpisane kolejnymi datami zaczynając od dzisiejszej. Dzieci jeszcze śpią, biorę pierwszy list i zastanawiam się czy ja na to zasługuje. Mam najlepszego męża na świecie. 

9 list to zaproszenie na randkę. Jadę na weekend do Rzymu!!!! Czuję się jak bym miała 18 lat, pierwszy raz się zakochała i nic więcej poza nim nie istniało. 

Dzieci zawiozłam do teściów, szczęśliwe jak zawsze, wiedzą że czeka je masa atrakcji, nieograniczona ilość słodyczy i miłość dziadków. Rzucają się na babcie i już nie chcą zostać na 3 noce tylko na sto. Mamo, mamo na sto nocek, prosimyyyyy. 


W dziesiątej i ostatniej kopercie znajduje się moja ulubiona gazeta, kilka informacji na temat wylotu i wskazania dotyczące relaksu. 


Ponad 6 lat razem i dalej mnie zaskakuje, dalej się stara, docenia, dba, rozpieszcza, sprawia że szaleje za nim tak jak w dniu gdy go poznałam... To nie prawda, że przychodzi rutyna, że trzeba zaakceptować to co jest, że zakochanie to tylko na początku. 

Miłość to praca, to wspieranie, mobilizowanie, towarzyszenie w najtrudniejszych chwilach, wyręczanie w małych obowiązkach, to zaangażowanie nawet wtedy kiedy się już nic nie chce, bo zapłatą jest satysfakcja, widok szczęścia na twarzy ukochanej osoby, zaskoczenia pomimo doskonałej znajomości, wdzięczność, pożądania. Miłość to większa przyjemność z dawania niż brania.


W samolocie, sama z książką, kilkoma gazetami chcę wykorzystać jak najlepiej ten czas, nadrobić kilka książek, może odpisać na maile. Krzyczą i płaczą czyjeś dzieci ale zupełnie mi to nie przeszkadza, no możne trochę im współczuje, bo znam to uczucie. Bycie rodzicem dodaje nam kilka gram tolerancji, kilogram empatii i odzywa się we mnie cała tona ckliwości gdy nie na przy mnie tych dwóch kochanych brzdąców. Czytam książkę i nie mogę przestać płakać, stale przecieram oczy i aż głupio mi przed mężczyzną który siedzi obok. Zawsze kiedy wyjeżdżam bez dzieci to zabieram opakowanie tabletek przeciwbólowych. Nie wiem jak to jest... przez cały rok nie choruje, nie pamiętam nawet kiedy choćbym kaszlała, a gdy zostawiam ich na weekend to zaczyna pękać mi czaszka. Bez tabletek nie dam rady. To dziwne jak organizm reaguje na rozłąkę, na odstawienie małego narkotyku którym jest każda minuta dwudziestu czterech godzin razem. 


Prosecco + Vespa + Rzym = randka idealna






















7 sierpnia 2015

Bella Toscana




Dwa tygodnie w Toskanii. 2500 kilometrów przejechane wymarzonym fiatem 500. Ponad 100 metrowy apartament w gaju oliwnym, oddalony o 5 min drogi od Florencji. 34 euro za dobę w apartamencie przeznaczonym dla 7 osób (20 zł za osobę), przywitani winem własnej roboty, wypełnioną spiżarnią owocami i włoskimi ciastkami. Z ogrodem pełnym jaśminu, pachnącym tak bardzo, że nawet teraz w myślach czuje jego zapach. Teo, który proponował nam lekcje kuchni włoskiej i był gotowy pomóc w każdej sytuacji. 

Toskania... sielankowy raj pełen winnic, pól maku, gajów oliwnych i nasłonecznionych wzgórz. Stare miasta i miasteczka z urokliwymi, średniowiecznymi zakątkami, to jedne z naszych najwspanialszych wakacji.






Jaśminowy apartament


Planowaliśmy wynająć tą uroczą chatkę, której właścicielem jest Teo. Okazało się jednak, że przechodzi ona remont którego nie uda się ukończyć do naszego przyjazdu. Naszym szczęściem w nieszczęściu było to, że Teo polecił nam apartament swoich sąsiadów. Ostatecznie w tej samej cenie 34 euro za dobę, dostaliśmy dwie sypialnie z salonem, kuchnią, spiżarnią, pralnią, kamienną podłogą, łukowatymi sklepieniami i tradycyjnym kominkiem w gaju oliwnym. Widok na zielone wzgórza i obłędny zapach jaśminu. Szczęście to mało powiedziane, czuliśmy się jak w raju, a Teo kazał krzyczeć nam przez płot gdybyśmy tylko czegoś potrzebowali, ponieważ nasi właścicieli choć byli cudowni to nie najlepiej mówili w języku angielski. Poleciłabym to miejsce każdemu jednak prawdopodobnie wycofali się ze współpracy z Airbnb, ponieważ nie mogę ich znaleźć tym portalu , przez co jedyny kontakt jaki mamy to mail do Teo. Gdyby ktoś z Was był zainteresowany to piszcie do mnie na: tworczamama.info@gmail.com a wówczas podam maila do Teo którego nie chcę tu upubliczniać. 





Teo, nasz gospodarz, na wstępie powiedział nam, że Włosi swoją miłość wyrażają w 20 słowach: bcdsvbhklsbvdoasdnvsbadvjhcshjvbshvbsh, na biegu zarzucając nas chyba setką nazw makaronów, które są związane z charakterystyczną kuchnia każdego z 20 regionów Włoch. Nie sposób to zapamiętać ale z przyjemnością spróbowałabym każdej wariacji jeśli tylko przyrządza ją Włoch.








Florencja, Siena, Piza, Lukka, Bolonia,...  i masa okolicznych winiarni.












Zauważyliście że Włosi noszą garnitury tak jak by się w nich urodzili? Jak by od niechcenia są modni. Niby konserwatywnie, często w czerni, klasycznie i prosto, a jednak ekstrawagancko. Uwielbiam ich za to!  










Bo Włochy to zawsze dobry pomysł!