7 marca 2016

Moje eko uprawy pod Katarskim słońcem



Odkryłam w sobie nową pasję. Jestem ogrodnikiem! Nie miałam pojęcia że tworzenie ogrodu i dbanie o niego przyniesie mi tyle radości i satysfakcji. Obecnie każdy dzień zaczynamy z mężem od kawy na tarasie kiedy to ja wyznaje swoją miłość krzakom pomidorów i kwiecistej bugenwilli, delikatnie zdradzając ich czasem z kaktusami. Wojtek śmieje się ze mnie, ale przyznaje że nigdy nie widział tak wysokich krzaków pomidorów, więc coś w tej mojej miłości jest, że wyginają się prawie na 3 metry.




Do uprawy własnych warzyw namówiła mnie koleżanka. Choć początkowo sceptycznie byłam nastawiona do hodowania czegokolwiek w trudnych, pustynnych warunkach Kataru. Przywiozłam z polski nam różne odmiany nasion pomidorów, ogórków, kiwano, truskawek, poziomek,… I się zaczęło. Wszystkich wskazówek udzielała mi Maja, która ze swojego doświadczenia wiedziała jaki jest najlepszy czas na posianie nasion, i kiedy małe roślinki można wystawić na lejący się z nieba Katarski żar. Teraz z moim niewielkim doświadczeniem dzielę się dalej. Może kogoś skuszę do stworzenia swojej eko plantacji na balkonie, tarasie, czy też w ogródku.




1.   Zasianie nasion


Pod koniec września zasiałam nasiona do plastikowych pojemników by po miesiącu wybrać z nich najlepsze okazy i przesadzić do malutkich doniczek




2.   Wystawienie sadzonek na zewnątrz


Pod koniec października wystawiałam doniczki na zewnątrz. Mające co najmniej trzy listki wydawały się na tyle silne by znieść trudne, ponieważ jeszcze bardzo gorące dni Katarskiego lata.




3.   Przesadzenie do gruntu


12 listopada przesadziłam sadzonki z doniczek do gruntu i okazało się że mam ich tak wiele iż mogę obdzielić znajomych, przyjaciół i jeszcze całą klasę Natana kolegów.

Dumna z mojej eko plantacji, każdemu podkreślałam że to POLSKIE krzaczki więc pomidorki będą najlepsze z możliwych. W szkole Natan, akurat uczył się o etapach wzrostu roślin. Gdy dzieci rysowały korzenie, rozmawiały o funkcji liści, kwiatach i zapylaniu, nasz syn wpadł na pomysł że możemy dać kilka sadzonek do klasy by jego koledzy rzeczywiście mogli brać udział w pielęgnacji rośliny i obserwować jej wszystkie etapy wzrostu.

Ostatecznie okazało się że możemy dać prawie 20 sadzonek tak by każde dziecko mogło zabrać swój krzaczek pomidorków do domu. Nauczycielka była zachwycona, a Natan na koniec powiedział że to był jego najlepszy dzień w życiu. Bo wszyscy jego przyjaciele cieszyli się z prezentu i bardzo mu dziękowali. Rodzice większości dzieci wysyłali mi zdjęcia sadzonek wraz ze swoimi pociechami w podziękowaniu, a ja sama byłam nie mniej szczęśliwa że mogłam się tym podzielić. 









4.   Plony


Od początku lutego miałam wiele zielonych pomidorków i zaczęliśmy zbierać pojedyncze plony. Obecnie mamy pierwszy tydzień marca a nasze krzaczki nie tylko mają jeszcze dużo niedojrzałych owoców ale także nowe kwiaty. Nie wiem kiedy skończy się nasz urodzaj ;) ale oby trwał jak najdłużej.


Wraz z moją córką jesteśmy pomidorolubami i mogłybyśmy je jeść nieustannie. Zaczynając od bruszczetty, przez pieczone pomidory z serem halloumi, skończywszy na surowych położonych na chlebie z masłem posypanych solą, pieprzem i szczypiorkiem.









Zakochana w pomidorkach posadziłam też ogórki, borówki, jeżyny, winogrona i aloes.






 Niezwykłe właściwości Aloesu


Ten ostatni pasował mi wizualnie do kaktusów i dlatego też go posadziłam. Jednak kiedy odwiedziła nas znajoma z Portugalii zaczęła się zachwycać moimi aloesami i tym że się tak pięknie rozrastają dzięki czemu mam więcej materiału na maseczki. Początkowo byłam zdziwiona, aż do momentu gdy wytłumaczyła mi że ona kupuje świeże liście aloesu na kilogramy w sklepie. Używa je na rany, do oczyszczania skóry, lepszego gojenia, jako ściągającą maseczkę na twarz, a nawet pije miąższ w formie oczyszczenia organizmu, przyspieszenia trawienia i na utrzymanie odpowiedniej wagi.

Jak to ja, posłuchałam i teraz sama korzystam z niezwykłych właściwości moich aloesów.









Nasz niewielki ogródek traktowałam głównie rekreacyjnie, wyznaczając miejsce na trampolinę dla dzieci, ścianę do oglądania kina domowego, grilla ze znajomymi i tarasu z leżakami. Nie sądziłam że znajdzie się w nim miejsce na uprawę warzyw dzięki czemu będzie mógł pełnić funkcje praktyczne i ekologiczne nie tracąc swojego charakteru.




17 komentarzy:

  1. Brawo za metodologie i determinacje! Ja kiedys zostalam ogrodniczka z przypadku. Mieszkalismy w Emiratach i na malym ogrodku sadzilam tylko kwiaty i male krzaczki. Ktoregos razu kupilam nawoz (tzw naturalny, nie niebieskie granulki) i po jakims czasie w kilku miejscach zobaczylam male rozlinki, ktore okazaly sie pomidorami. Kilka z nich dotarlo nawet do kwietnia. To byly male, niskie krzaczki, takie jak kupujemy czasami w doniczkach. Smak malych podmidorkow byl niebywaly. Rano wychodzilam do ogrodu na "pomidorobranie". Nie bylo tego duzo ale zawsze 3-5 sztuk, ktor zjadalis y ze smakiem. Mile wspomnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Czesia, w przyszłym roku chętnie podzielę się sadzonkami, gdybys juz nie znalazła nic w nawozie ;) Zgodzę się że własne pomidorki smakują najlepiej, przyprawione satysfakcją i obserwacją codziennego wzrostu. Zbliża się kwiecień a u mnie nadal mnóstwo zielonych owoców i dalej pokazują się nowe kwiaty. Pękam z dumy :D

      Usuń
  2. Świetna plantacja! :) jednak jeśli mogę coś doradzić to przy Krzakach pomidorów należy odrywac takie odrosty, aby szlo w owoce a nie krzaki :) P.S juz się nie mogę doczekać swojskich warzyw w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za wskazówki, staram się na bierząco odrywać zbędną zieleń. Rozrastają się one w tak błyskawicznym tępie że wyniosłam juz kilkanaście reklamówek liści i stałe ich przybywa :)

      Usuń
  3. Wspaniale Patrycja, gratulacje! Te pomidorki wygladaja na bardzo slodkie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Iza :*, to prawda są słodkie i przepyszne : D gdybym tylko mogła to z chęcią bym Cię poczęstowała

      Usuń
  4. Rewelacyjnie uprawianie warzywa! Extra!!
    Muszę też w tym roku coś posadzic

    OdpowiedzUsuń
  5. hey, swietny blog, bardzo uzaleznia! powodzenia, pozdrowienia i czekam na kolejne posty! Mags Davies :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. rozumiem,ze brakuje Ci już w twym życiu kury domowej tematów na bloga....opisywać uprawę pomidorów...choćby była na Marsie - to żenujące..I ładne zdjęcia nic tu nie pomogą - temat o niczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie na bloga brak mi czasu, ale z pewnością nie tematów. Dziękuje za komplement bo rozumiem że zdjęcia są ładne, a jeśli komentarz miał być troską o moje życie "kury domowej" to proszę się nie martwić, jest aż nadto barwne.
      Pozdrawiam ciepło
      Patrycja

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie mój ulubiony wpis :). Piękne zdjęcia - jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  9. durnowaty ten post...chwalić się ogórkami i pomidorami to lekka przesada

    OdpowiedzUsuń

Podoba Ci się? Podaj dalej! Twoja rekomendacja bardzo mnie ucieszy